poniedziałek, 9 grudnia 2013

Paczki i paczuszki czyli pierwszy Mikołaj.

Dziś miałyśmy miłą niespodziankę. Poszłam razem z Mają do Biedroneczki w której pracuję, a tam czekały na nas paczki świąteczne. Mniej więcej wiedziałam czego możemy się spodziewać, ale objętość mnie trochę zaskoczyła, na szczęście pozytywnie. A oto z czym wróciłyśmy:
W kartonie były upominki dla Majki, a torba zawierała niespodzianki dla mnie. :) Niestety część rzeczy trafiła do szafy na później, ale przecież Mikołajowi do worka nie będziemy zaglądać :) Takie skarby znajdowały się w kartoniku:
Pianki Haribo, czekoladki Alpini, pierniki z cukrowymi pisakami, komin na zimę (niestety troszkę za duży), książeczka z kolorowankami, wyklejankami i innymi zadaniami dla maluchów, kredki, paletki na rzepy, cukierki z pingwinem, Mleczny Start, i "Kremisie" i gra Biedronkopoli. Oczywiście największą furorę zrobił karton w którym prezenciki były zapakowane :) Moja paczka również nie była mała.
I mnie również najbardziej ucieszyło opakowanie :) W środku znajdowały się kosmetyki, kosmetyczka, pierniki, ogromna czekolada, herbata, żurawina w czekoladzie, krówki oraz kalendarz, który jest dość niezwykły, ko kończy się na czerwcu 2015r :)
Podsumowując z prezentów jesteśmy zadowolone no i na pewno z tatą się też podzielimy :)

czwartek, 28 listopada 2013

A 15 miesięcy temu...

Dokładnie 15 miesięcy temu mniej więcej o tej porze Maja zaczęła się dopominać o wyjście :)
Długo czekałam na ten moment i jak pewnie każda mama bałam się o to, że spanikuję albo przegapię moment odejścia wód itp. Chyba każda kobieta "na ostatnich nogach" ma takie rozterki. To właśnie na 28 sierpnia miałam termin i od samego rana nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Byliśmy świeżo po remoncie pokoju więc kurz pałętał się pomiędzy kafelkami na podłodze więc na kolanach fuga po fudze szorowałam te kafelki... To chyba taki przedporodowy przypływ energii... :D Mamę przez telefon uświadomiłam, że się dobrze czuję, żeby przypadkiem nie wpadło jej do głowy gonić te 150km. :) Wszystko posprzątałam, zrobiłam obiad, położyłam się na chwilę i poczułam pierwsze skurcze... Tak mi coś w główce zaświtało, że chyba czas na porządną kąpiel i chwilowy relaks bo to chyba będzie ostatnie "samotne" popołudnie. Wyszłam z wanny przejrzałam ostatni raz torbę która już czekała gotowa od miesiąca i czekałam na powrót męża z pracy. Oczywiście delikatnie zasugerowałam, żeby nigdzie nie zabłądził, bo jakbym wprost powiedziała o co chodzi to by jeszcze nogi po drodze połamał :D. Koło 20 wrócił i usłyszał ode mnie, że czeka nas nocka na porodówce i chyba trochę spanikował, ale dzielnie mnie wspierał. I tak skurcze stawały się częstsze, bardziej odczuwalne... Doczekałam do 24 i stwierdziłam, że wypadałoby odwiedzić w końcu szpital. W szpitalu jak to w szpitalu ja mówię, że przyjechałam rodzić, Panie pielęgniarki z uśmiechem na twarzach stwierdziły 'No to się jeszcze okaże...' Jak się okazało się nie pomyliłam (ahhh ta kobieca intuicja) i o 1 w nocy już spacerowałam w koło łóżka na porodówce... ;) Minęły 2h - i miałam swoją córkę na brzuchu... Dokładnie o 3.15 Maja pokazała nam swe oblicze... Moja pierwsza myśl to była "Boże jaka ona mała". No cóż do wielkoludów nie należała - 51cm i 3060g, ale jak już się wyspałam to rano jakaś większa mi się wydawała :) O właśnie taka była...
A teraz już biega skacze próbuje pyskować, chodź ciężko zrozumieć o co jej chodzi. Potrafi przeprosić, przytulić, pocałować, a dziś nawet sama posługiwała się widelcem i chodź czasami daje w kość to mimo wszystko ja kocham <3.

środa, 27 listopada 2013

Wanna, kaszka i sen ;)

Codziennie, o ile Maja jest w domu o 20 zaczynamy zbieranie się do kąpieli. Maja czując porę kąpieli ciągnie mnie do kuchni pokazuje na czajnik, żebym przypadkiem nie zapomniała wstawić wody na kaszkę, i biegnie do łazienki, czeka cierpliwie aż woda się naleje do wanny, po czym zaczyna się rozbierać tzn. nieudolnie wyciąga ręce z rękawów, jak już jest gotowa podchodzi do wanny i zadziera nogę próbując wejść, komicznie to wygląda, ale zadziwia mnie jej upór w tym działaniu ;) Do niedawna mieliśmy problem z kąpielami... Wszystkie odbywały się na stojąco. Nieco męczące bo w takiej pozycji ciężko umyć chociażby główkę. Nie pomagały kaczuszki, proszenie, sadzanie, zaraz był płacz, krzyk, foch i koniec kąpieli. Zauważyłam, że Maję interesuję to co jest na półce nad wanną tzn. szampony, żele do kąpieli i cała reszta butelek i buteleczek. Nazbierałam nieco tych już pustych, wypłukałam resztki ustawiłam puste i pewnego razu powrzucałam do wanny... I doznałam szoku... Moje dziecko usiadło, a kaczuszki poszły w odstawkę. Teraz za nic w świecie Maja nie chce opuszczać wanny póki woda nie stanie się lodowata, a mi nie zdrętwieją nogi od kucania przy wannie :D A oto Nasz zestaw zabawek kąpielowych:

Po kąpieli się ubieramy butla w rączki i próbujemy zasnąć, niestety z różnym skutkiem... Zasypianie to temat rzeka... Niestety moje dziecko po mnie odziedziczyło charakter "nocnego Marka". Dodatkowo na niekorzyść unormowania pory spania działa to, że gdy pracuję na popołudniową zmianę odbieram Maję dopiero po godzinie 22 i nie raz walczymy do 24. Ale za to rano rozpoczynamy dzień czasami nawet o 11 :) Jak dziecko zgłodnieje po nocy budzi się zazwyczaj koło 7 dostaję mleko i dalej idziemy spać... I na tyle pokochałam te leniwe poranki, że nie przeszkadza mi to że Maja hasa do bardzo późnego wieczora :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Lego Duplo ;)

Niedawno otrzymaliśmy w prezencie klocki Lego Duplo. Jest to zestaw przeznaczony dla dzieci od 1,5-3 lat. Maja bardzo lubi się nimi bawić. Chodź budowania Maja jeszcze nie opanowała to rozkładanie i wrzucanie klocków do pudełka idzie całkiem nieźle. Zestaw jest bardzo fajny. Można z klocków zbudować różne zwierzęta...
Jest krowa, świnia, owca i kogut. Dodatkowo można budować inne wymyślne stworki i co tylko wyobraźnia podpowiada...
Cały zestaw ma ładne pudełko i przykrywkę na której można budować.
A tak się bawimy:
Chodź zestaw jest dość mały sprawia dużo radości... Być może, gdy Maja zacznie się bardziej świadomie bawić klockami i sama budować różne rzeczy dokupimy inny zestaw, który będzie uzupełnieniem tego, który już posiadamy ;)

czwartek, 14 listopada 2013

Wspominki z pierwszych urodzin... ;)

Dawno mnie tutaj nie było... I dużo się zmieniło od tamtego czasu, ale o tym następnym razem... ;)


Pod koniec sierpnia obchodziliśmy pierwsze urodziny naszej "kruszynki". Imprezę organizowaliśmy u dziadków, ponieważ nam było łatwiej się przetransportować, a i miejsca więcej :) Zdmuchiwanie świeczki było nie lada wyzwaniem, ponieważ ciocia Malwina pokazała Majce, że można paluszkiem skosztować tortu...
Od pysznej bitej śmietany Majkę oderwała dopiero "fontanna", obawiałam się trochę, że się będzie bała jak coś się zacznie błyskać na torcie, ale mojemu nieustraszonemu dziecku nawet się spodobało:
Niestety nie ma ujęcia jak Maja zdmuchuję świeczkę, bo musiałam to zrobić ja... Dobieranie się do tortu było bardziej interesujące niż jakaś tam świeczka :) Po zakończeniu części oficjalnej był czas na prezenty... Najbardziej zaskoczył nas chrzestny Majki. Oto cudo jakie nam zafundował:
Rowerek wywołał wielką radość, a Majka zrobiła minę, której nawet opisać nie potrafię... A uchwycić niestety nie zdążyliśmy... Rowerek sprawuję się świetnie, nawet potrafi grać! Tylko szkoda, że producent nie pomyślał o biednych uszach rodziców i nie dodał opcji regulacji głośności. ;)

A tu mamy Majkę i Dominika, oraz klocki, które dostaliśmy od cioci...
Ładnie się razem bawili, choć jak wiadomo różnica wieku robi i tak co Dominik budował Majka natychmiast rozbierała... Do tej pory nie opanowała jeszcze budowania, za to rozbieranie idzie perfekcyjnie. Oczywiście trening czyni mistrza i za niedługo wspólnie zbudujemy co nam się tylko zamarzy ... :)

wtorek, 11 czerwca 2013

Zabawki, zabaweczki...

Jeżeli chodzi o inne zabawki trochę mniej pluszowe nie mamy ich zbyt wiele. Naszym najnowszym nabytkiem jest zawieszka wykonana ze sznurka i drewna. Nie jest głośna za to bardzo kolorowa. Gdy jeszcze w sklepie pokazałam ją córce zrobiła wielkie oczy i szczęka opadła jej dosłownie na podłogę. Maja chyba podziela moje zdanie dotyczące zabawek - im prostsze tym lepsze ;). Zawieszka posiada klips dzięki któremu w czasie powrotu do domu mogła umilać Majce podróż. Osobiście nie jestem fanką zawieszek podczas spacerów, ponieważ dziecko ma poznawać świat a nie zabawki, dlatego obecnie wisi nad łóżeczkiem w takim miejscu by Maja siedząc mogła swobodnie się nią bawić.

Kolejnymi zabawkami, które posiadamy są "Piłka i kostka" z firmy Canpol. Są bardzo miękkie i kolorowe. Majka nawet nauczyła się rzucać do mnie piłeczkę i próbuje również łapać, co mnie bardzo cieszy. Zarówno kostka jak i piłeczka grzechoczą co daje dodatkową atrakcję i dużo radości. Niestety zabawki mają jedną wadę, mianowicie przyciągają wszelaki kurz i szybko się brudzą. Poza tym są naprawdę fajne i godne polecenia.

Kolejną zabawką, która jest "na topie" już od dłuższego czasu jest kaczuszka. Maja dostała ją zaraz po urodzeniu od swojej kuzynki. Kaczka jest bardzo prosta i z pewnością można taką wyprodukować w domu. W środku ma grzechotkę co jest wielkim plusem. Dziubek kaczuszki przez dłuższy czas służył jako gryzak, mimo, że jest materiałowy. Prosta, fajna zabawka i sprawia dużo radości.

Teraz czas na "Zabawkę welurową edukacyjną" z BabyOno. My mamy biedronkę. Jest dość duża i ma dużo gadżetów. Posiada dwie rączki w kształcie serca. Jedna z nich wypełniona jest folią, która szeleści, i to chyba Majce sprawiło najwięcej radości, druga natomiast posiada grzechotkę, małą, ale dość głośną. Niżej na tasiemkach umieszczone są gryzaki, jeden plastikowy, drugi materiałowy. córce bardziej odpowiadał materiałowy. Biedronka posiada również nóżki. Z nich nie jestem zadowolona, chodź pomysł jest dobry. Na jednej umieszczone jest lusterko, które po kliku dniach zostało zdrapane przez Majkę - ogromny minus. Druga noga wyposażona jest w piszczałkę, która po kilku tygodniach przestała piszczeć. Byłam pewna, że nie jest zabezpieczona i się zapchała. Niedawno zrobiłam "operacje" i okazało się, że piszczałka jest zabezpieczona przed zapchaniem i umieszczona w materiałowej kieszonce. Przestała piszczeć, ponieważ wypadł z niej kawałeczek plastiku. Po naprawie piszczałki i zaszyciu nogi działa bez zarzutu. Biedronka w tułowiu ma również grzechotkę. Ogólnie bardzo fajna zabawka, chodź moim zdaniem cena trochę za wysoka.
Kolejną Biedronką, którą mamy z BabyOno jest pozytywka. Bardzo fajna zabawka. Gra odpowiednio głośno. Ma bardzo fajny uchwyt, dzięki, któremu córka bardzo szybko sama zaczęła naciągać pozytywkę. Jedyną wadą jest to, że gra zbyt krótko. Kolory przyciągają uwagę dziecka. Zapięcie pozytywki jest również fajnie wykonane i umożliwia przypięcie praktycznie wszędzie. Minusem jest to, że nie wszędzie trzyma się dobrze i starsze dziecko jest w stanie je ściągnąć. Ogólnie jestem z tego zakupu jestem zdecydowanie zadowolona.


wtorek, 4 czerwca 2013

Nasze ulubione pluszaki.

Jeżeli chodzi o zabawki to u Nas królują maskotki. Mamy ich ogrom, chodź większość pełni tylko funkcje ozdobną na półkach. Maja ma tylko kilka ulubionych, którymi się bawi. Co jakiś czas podmieniam jej jakąś, żeby się jej nie znudziły. Pierwszą ulubioną maskotką był Kaczorek, którego Maja dostała od cioci Sandry. Od samego początku towarzyszył jej podczas drzemek w łóżeczku. Gdy Maja miała niecałe 2 miesiące pojechaliśmy do dziadków w odwiedziny na kilka dni. Zapomniałam wziąć Kaczorka ze sobą. Po powrocie włożyłam Maję do łóżeczka, a ona pogłaskała Kaczorka po nóżce po czym przytuliła się i zasnęła. Nie wiem czy to było celowe, czy przypadkowe ale bardzo mnie zaskoczyło. ;) A oto on:

Obecnie mamy nowy obiekt zainteresowania, bez którego nie ma dobrej zabawy jest to Misiu, którego Maja dostała na Mikołajki od taty. Jest on wykonany z bardzo miękkiego materiału dzieli czemu jest miły w dotyki i co ważne nie linieje. ;) Po wypraniu nie stracił na miękkości co bardzo sobie cenie w maskotkach.
Oto Misiu:

Furorę robi również poduszka, którą upolowałam całkiem przypadkiem. Jest bardzo miękka, a genialnym rozwiązaniem są uszy, za które można bezkarnie targać poduszkę. Co prawda Maja na niej nie śpi, z resztą nie używamy poduszek do spania, ale uwielbia się do niej tulić podczas zabawy.

Aktualnie z maskotek do zabawy służą nam Pancernik, mały Misiu i Struś, który w środku ma grzechotkę. Szyja idealnie mieści się w małej rączce, dzięki czemu Majka może swobodnie nim rzucać.

Jeżeli chodzi o pielęgnacje pluszowych zabawek to ja wszystkie piorę w pralce. Ważne jest to by po wyjęciu z niej jeszcze na mokro wyczesać maskotki, które mają dłuższe futerko, ponieważ w pralce niestety się zbija i nie zawsze po wyschnięciu wraca do pierwotnego wyglądu. Generalnie bardzo lubię pluszaki i proste zabawki, bo to właśnie one rozwijają wyobraźnie. Wystarczy usiąść do zabawy z dzieckiem, a każda zabawka może stać się "interaktywną" za sprawą głosu rodzica. Nie posiadamy obecnie żadnych mówiących czy "wszystkorobiących" zabawek. Może z czasem się przekonam, ale na pewno żadna zabawka nie zastąpi czasu spędzonego z dzieckiem. ;)